wtorek, 9 kwietnia 2013

Żołnierze.



20.10.2012
Obudził mnie dźwięk otwieranych drzwi. Czyżby mieli zamiar nas wypuścić?  Zamiast tego przyszli do nas żołnierze, i to w dużej części obcokrajowi! Już wiedzieliśmy, że i tak nie ma o co pytać. Po obiedzie składającym się z surowej marchewki i lekko już sczerstwiałego chleba w sosie, którego konsystencji lepiej nie wspominać, jednak nie wytrzymałem i spytałem oficera z polskiej armii, co się stało. I znów ta sama żenująca odpowiedź – dowiesz się w swoim czasie. Mógłbym przysiąc, że gdy odchodził, powiedział ,,Nie chcesz wiedzieć”, ale tak cicho, że nie mam pewności. Może to tylko moja wyobraźnia płata mi figle? Może naprawdę wybuchła elektrownia? Sam już nie wiem. I już miałem zrezygnować z rozmyślań, kiedy znów zaczęły rozlegać się te wrzaski, jeśli można tak je nazwać. Jednak tym razem oprócz nich słyszałem też inne,  tym razem na pewno ludzkie, które przywodziły mi na myśl obdzieranie ze skóry. Pod wieczór,  po kolacji takiej samej jak zwykle, tyle że bez mandarynki, poszedłem spać . Koszmary, które mi się przyśniły,  były zbyt makabryczne, by je opisać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz