wtorek, 16 kwietnia 2013

Głód

31.12.2012
Nie wiedziałem co ze sobą zrobić. W pobliżu nie było już żadnych zwierząt, a w domach które przeszukiwałem nie było lepiej. Zbierałem więc tylko gałęzie i siedziałem cały dzień przy ognisku, które i tak nie dawało wystarczającej ilości ciepła by ogrzać się w najzimniejszy dzień roku. Tak mnie dzisiaj tchnęło, że w końcu ostatni dzień roku, to może będą gdzieś fajerwerki puszczać. Jednak kiedy dotarło do mnie to co sam powiedziałem, to wcale nie chciało mi się śmiać. Przeraziłem się moim stopniem wygłodzenia. Musiałem jak najszybciej się dożywić, za wszelką cenę. Zebrałem więc się, zarzuciłem snajperkę na plecy i wyszedłem.   Po mniej więcej 2 godzinach marszu dotarłem do centrum Łodzi. Po raz kolejny wszedłem do Galerii Łódzkiej, licząc, że znajdę tam konserwy które wcześniej zostawiliśmy. Ku mojemu szczęściu znalazłem 7 konserw, butelkę wody a także zapałki. Było tu jeszcze sporo rzeczy do spalenia , więc rozpaliłem wielkie ognisko. Położyłem się spać z nadzieją na lepsze jutro.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz