27.12.2012
Obudziłem się z ogromnym bólem głowy. Nadal znajdowałem się w tym pokoju, w którym zasnąłem. Ostatnie co pamiętałem, to głosy to,że jakiś mężczyzna zaniósł mnie do łóżka. Spojrzałem na kalendarz. Dzisiaj jest 27, co znaczy,że spałem 3 doby. Leżałem jeszcze chwilę, a następnie usiłowałem wstać. Natychmiast zalała mnie fala wycieńczenia i zemdlałem na podłodze. Obudziłem się na jakiejś sali szpitalnej, a dookoła mnie stało 3 lekarzy. Byłem podpięty do ogromnej ilości kroplówek, w których była krew. Jakaś kobieta powiedziała, że już po wszystkim i żebym spróbował się podnieść. Podała mi rękę, więc ją chwyciłem, i wstałem. Poczułem kłucie w całym ciele, ale starałem się tego nie okazywać. Jakiś lekarz kazał mi się ubrać. Dopiero wtedy zorientowałem się, że jestem nagi. Pielęgniarka pomogła mi założyć ubranie, a następnie powiedziała, że muszę iść do Steve'a. Spytałem kto to jest Steve, ale mi nie odpowiedziała. Zadawałem jej całą masę pytań , ale ona wciąż milczała. Dotarliśmy do największego korytarza, i szliśmy przed siebie jakieś 20 minut, zanim doszliśmy do dużych drzwi. Pielęgniarka przekazała mnie strażnikom, a następnie udała się w drogę powrotną. Strażnik wstukał kod na jakimś starym wyświetlaczu i otworzył drzwi. Prawie wrzucił mnie do sali i zdążyłem tylko zobaczyć, że drzwi, a raczej brama są ze stali i mają ponad 2 metry grubości. Wydawało mi się to przesadą. Znowu znalazłem się w ciemnym pomieszczeniu, więc zacząłem iść przed siebie. Nagle włączyły się światła, a ja ujrzałem ogromny krzyż w pentagramie, a pod nim starego mężczyznę. Powiedział do mnie ,,podejdź synu" . Przez chwilę się wahałem, ale w końcu podszedłem. Mówił dalej - podobno chciałeś zadać wiele pytań. - Gdzie ja jetem? -Zapytałem. -W podziemiach tajnej sekty Wybrańców. Jest tu nas prawie milion osób.- Osłupiałem. Czy żartował, czy naprawdę było tu ich tak dużo? -Co mi robiliście w tym szpitalu? -Pytałem dalej. -Musieliśmy Ci przefiltrować krew. -Czemu?! -Pamiętasz tą zieloną substancję którą ruszałeś w pokoju 666? To była krew regli. Silnie toksyczna, przepalająca organy wewnętrzne w parę sekund.- Kiedy dotarło do mnie, że prawie to wypiłem, zawirowało mi w głowie.- To nie twoja wina chłopcze. Ta substancja opętała już większych od ciebie. Zanim zaczniesz zadawać kolejne pytania, pozwól,że ja cię o coś spytam dobrze?- Zgodziłem się.- Co robiłeś na powierzchni?- Próbowałem przeżyć. - Sam? - Nie, było nas około 20.- Dobrze.- Bogdan zaprowadzi Cię do twojego pokoju. -Bogdanem okazał się ten sam mężczyzna, który pomógł mi położyć się w łóżku i ten sam , który wyniósł mnie z tamtej celi. Mój nowy pokój był taki sam jak numer 665, ale bez dodatkowych drzwi. Moją uwagę przykuła katana wisząca na ścianie. Zdjąłem ją i położyłem pod łóżkiem. Tak na wszelki wypadek. Nagle poczułem wielki głód. Zajrzałem do kuchenki, w której ku mojej uldze znajdowały się udka z kurczaka. Zjadłem je , a potem poszedłem spać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz