18.10.2012
Mam na imię
Kamil. Urodziłem się 29 sierpnia 1999 roku w Łodzi, na obrzeżach miasta.
Wszystko zaczęło się 18 października 2012, gdy byłem w moim gimnazjum na 4 lekcji, czyli
matematyce. Kiedy ktoś rozwiązywał równanie usłyszeliśmy wielki wybuch.
Zadzwonił dzwonek alarmowy, oznajmiający ewakuację na zewnątrz. Ale zamiast wyjść
przed szkołę zostaliśmy przekierowani do podziemi. To, co dawniej było piwnicą,
teraz stało się dla nas czymś w rodzaju więzienia, ponieważ bez dostępu do
żadnych informacji na temat tego, co się dzieje na górze, zostaliśmy podzieleni
na grupy kilkunastoosobowe i zamknięci w osobnych pokojach z kilkoma łóżkami i
jedną umywalką .Dowiedzieliśmy się jeszcze tylko tyle, że jesteśmy
,,zabezpieczeni” betonowymi drzwiami i murem grubym na metr. Siedzieliśmy tam
cały dzień bez zasięgu komórek, rozmyślając, co się dzieje na powierzchni. Cały
czas słyszeliśmy też strzały i dziwne wrzaski i nie mam pewności, czy krzyki
aby na pewno były ludzkie. Tej nocy chyba nikt nie spał. Na dodatek okazało się
, że nie ma dwóch nauczycieli i jednej klasy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz