2.01.2013
Obudziłem się w ciepłym pomieszczeniu, w wygodnym łóżku, a obok mnie na krześle spał młody policjant. Krzyknąłem do niego ,żeby się obudził, a ten ze strachu spadł z krzesła. Gdy już się ogarnął, zawołał komendanta. Ten podał mi rękę a następnie zaprowadził do sali przesłuchań. Wytłumaczył mi, że ten młody policjant, nazywający się Michał znalazł mnie w początkowym stanie hipotermii i zaniósł mnie do komendy, w której obecnie się znajdowaliśmy. Opowiadał mi o tym , jak starali się pomóc wszystkim mieszkańcom i o tym jak Wybrańcy nakłonili większość Łodzi do zejścia w czeluści ich sekty. Oprowadził mnie po całej komendzie i pokazał składzik broni, w którym było co prawda tylko parę pistoletów i jedna strzelba, ale zawsze coś, zwłaszcza, że magazynków było od groma i jeszcze więcej. Powiedział mi ,że ścigają tamtych szabrowników, którzy mnie napadli, ponieważ obrabowują wszystkich ocalałych. Następnie przedstawił mnie całej komendzie. Było tu 3 policjantów, komendant, oficer marynarki i 4 ludzi z zewnątrz. Pod koniec dnia ,wzięli mnie na objazd Łodzi. Widok tych wszystkich zniszczonych budynków był naprawdę niesamowity. Niestety, nikogo i niczego nie znaleźliśmy, więc wróciliśmy do komisariatu. Dostałem pyszny obiad , składający się z mięsa wieprzowego i surowej marchewki. Po tylu dniach, smakowało naprawdę wybornie. Położyłem sie spać bardzo wcześnie, z poczuciem bezpieczeństwa.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz