sobota, 13 kwietnia 2013

Ucieczka

29.12.2012
Siedziałem w tej komórce co najmniej 10 godzin, bez jedzenia i wody, w skrajnym upale, który miał chyba zwiastować to, co mnie czeka. Zastanawiałem się, jakie to pytania chcą mi zadać i dlaczego Jędrek nie chciał zdradzić odpowiedzi. A może zdradził, lecz nie dotrzymali obietnicy? Tak czy siak wolałem się o tym nie przekonywać. Ukryłem się we wgłębieniu za drzwiami i czekałem, aż ktoś przyjdzie. Po długim dłubaniu udało mi się wyciągnąć jedną z cegieł ze ściany. Prawie zasnąłem, ale w końcu jakiś mężczyzna otworzył drzwi i wszedł do środka. Rzuciłem się na niego i uderzyłem go cegłą w głowę. Zaczął się wić, więc rąbnąłem go jeszcze parę razy, zanim cegła nie zmiażdżyła mu czaszki. Dopiero po chwili, gdy adrenalina opadła, poczułem obrzydzenie do siebie, spowodowane bestialskim zabójstwem człowieka. Jednak lepiej zabić niż zostać zabitym. Przeszukałem go i znalazłem to samo Uzi, które było w pokoju 665. Dopiero wtedy dotarło do mnie, że zabiłem Bogdana. Wiem, że to dziwne i lekko psychiczne, ale poczułem coś na kształt satysfakcji. Wyszedłem z celi i zacząłem się kręcić po ośrodku, dopóki nie znalazłem tamtej samej kolejki, którą wczoraj jechałem. Poprosiłem motorniczego, żeby zawiózł mnie na samą górę, co ten niezwłocznie uczynił. Nawet mnie nie spytał, czemu jadę sam, tylko bez cienia wątpliwości zawiózł mnie do wyjścia. Akurat wychodziła jakaś grupa, więc szybko wtopiłem się w tłum i wyszedłem razem z nimi. Szliśmy razem jeszcze przez chwilę, ale przy pierwszej okazji uciekłem. Znajdowałem się w jakimś lesie, chyba Łagiewnickim. Zapalił się we mnie promyk nadziei. Może jednak moja rodzina żyła? Kiedyś mieszkałem na obrzeżach tego lasu, więc dotarłem do mojego starego domu w parę minut. Był jednym z nielicznych, które jeszcze stały. Prawie wszystkie pozostałe domy były zniszczone. Pchnąłem furtkę, okazała się jednak zamknięta, przeszedłem zatem przez siatkę. Drzwi w domu miały przestrzelony zamek, więc wszedłem bez problemu. Parter był cały spalony, podobnie pierwsze piętro. Jednak drugie było całkowicie czyste. Ku mojemu zdziwieniu, znalazłem tam snajperkę i trzy magazynki. Wszystko było dobrze, zanim nie zajrzałem do ostatniego pokoju. Zobaczyłem tam cztery przytulone do siebie ciała, wszystkie podziurawione od kul i w różnym stadium rozkładu. Upadłem na kolana i zacząłem płakać. Nie zwracając uwagi na smród, przytuliłem się do moich bliskich i zasnąłem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz