sobota, 20 kwietnia 2013

Ameryka

5.01.2013
Obudził mnie silnik helikoptera. Zerwałem się na nogi i wybiegłem na dwór, sprawdzić co się dzieje. Ujrzałem 3 lądujące na ulicy helikoptery, z namalowaną amerykańską flagą. Podszedł do nas jakiś Amerykanin i zapytał 
-Can you speak english?
-Jakiś mężczyzna powiedział,, Yes I can. Get us out to helicopters, please"
-Amerykanin odpowiedział - OK, come to helicopters, we will take you out of here"
-Kiedy mężczyzna przetłumaczył zdanie ,tłum rzucił się do śmigłowców. Żołnierz powiedział jeszcze ,że później przyleci więcej śmigłowców, a następnie przeładowane helikoptery odleciały. Byłem jednym ze szczęśliwców, którym udało się znaleźć na pokładzie. Dotarliśmy do lotniska na Lublinku, gdzie czekało parę jumbo jetów, gotowych do startu. Wszędzie w powietrzu wznosiły się helikoptery, przynoszące kolejnych ocalałych. Zostaliśmy przekierowani do samolotu numer 718, który natychmiast po naszym wejściu wystartował.Rozejrzałem się dookoła, niestety, zauważyłem tylko same nieznajome twarze. Głos w radiu poinformował nas, że za parę godzin dotrzemy na lotnisko w Waszyngtonie, a teraz możemy do woli korzystać z usług lini lotniczych American Airlines. Zdrzemnąłem się, a gdy się obudziłem już lądowaliśmy na lotnisku. Nasza grupa została przekierowana do sektora G1828, gdzie czekał na nas jakiś mężczyzna. Przedstawił się jako Greg Jones i powiedział łamaną polszczyzną, że został utworzony specjalny sektor dla uchodźców z Polski. Dał nam jeszcze teblety, na których miało być wszystko opisane, a następnie zaprowadził do małych, jednoosobowych baraków. Niestety tablet miał wyładowaną baterię, a baraki były zamknięte od zewnątrz, więc mogłem tylko siedzieć i czekać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz