No cóż... Seria ta ma opowiadać o tym, jak mogłoby wyglądać przetrwanie grupki ludzi/dzieci w postapokaliptycznym świecie. Nie wiem, czy wychodzi mi to dobrze, ale się staram ;)
piątek, 19 kwietnia 2013
Obóz
3.01.2013
Po smacznym śniadaniu po raz kolejny pojechaliśmy na obchód. Na początku nic się nie działo, dopóki nie wjechaliśmy na Piotrkowską. Z jakiejś bramy spadł na nas ostrzał. Skuliliśmy się w samochodach i dziękowaliśmy w duchu za kuloodporne drzwi. Nasz kierowca padł na miejscu i rozpędzone auto rozbiło się o latarnię. Oszołomiony wyczołgałem się z auta i w tym samym momencie ktoś kopnął mnie w brzuch. Pociemniało mi przed oczami. Nagle znajomy mi głos krzyknął ,,STOP". Osoba mnie kopiąca nie posłuchała, więc ktoś zaczął się z nią szarpać, aż udało jej się odciągnąć mojego kata. Ktoś mi podał rękę- był to Michał. Oparliśmy się o samochód i wtedy zaobaczyłem kto nas napadł. Było to parę osób z mojej pierwszej grupy! Oprócz tego paru dorosłych i jeszcze dwójka nieznanych mi dzieci. Chciało mi się płakać ze szczęścia. Patrzyli na mnie jak na ducha. W końcu po chwili niezręcznej ciszy odezwałem się do nich- Co tam u was? - Dawid, który kazał przestać mnie kopać odpowiedział- Nudno, a u Ciebie?- To nie był żart nawet najniższych lotów, ale zaczęliśmy się śmiać. Jakiś dorosły spytał się Dawida czy można mi ufać, a po potwierdzeniu powiedział, że zabierze nas do kryjówki, a następnie wypuści w dalszą drogę. Kryjówką okazał się być kompleks budynków w jednej z największych bram. Niestety, widziałem tylko parę znajomych twarzy. Nigdzie nie widziałem Kacprów, Szymona ,Maćka ,Edyty i paru innych osób których jeszcze nie opisałem. W obozie panowała radosna atmosfera, mimo chłodu i oczywiście tego,że połowa ziemi została zniszczona. Dawid chciał zaprowadzić mnie do ich dowódcy, ale reszta się nie zgodziła. Michał był wystraszony i kulił się na końcu grupy, prawie się rozpłakał kiedy kazano mu oddać broń. Poprosiłem Michała żeby wrócił do komisariatu. Ja wolałem tu zostać. Policjant chętnie się zgodził i natychmiast wrócił do auta. Zdążył tylko odebrać broń i nawet nie chciał przyjąć paliwa oraz prowiantu, tylko jak najszybciej stąd odjechać. Przez resztę dnia rozmawiałem z Dawidem, ale napiszę o tym innym razem.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz