sobota, 20 kwietnia 2013

Opowieści

4.01.2013
Dzisiaj przez cały dzień siedziałem w obozie i rozmawiałem z przebywającymi tu osobami o wszystkim i o niczym. Napiszę tylko opowiadanie Dawida przedstawiające zarys tego, co działo się po pobiciu mnie przez Szymona z osobami z mojej szkoły.
-Kiedy Szymon wrócił bez ciebie i Jędrka, wszyscy zaczęli się niepokoić i mimo jego zapewnień, że zostaliście rozstrzelani przez tamtych ludzi, Maciek zorganizował ekspedycję poszukiwawczą. Po dniu bezowocnych poszukiwań obudził się bandyta, którego pojmaliśmy poprzedniego dnia. Nic nie chciał mówić, więc zacząłem bić go kijem baseballowym , dopóki ktoś mnie nie odciągnął. Ten zaczął wtedy coś jęczeć o jakiejś bazie, zemście i monstrach. Jakieś dziewczyny zaczęły się nim opiekować i dopiero następnego dnia dopuściły nas z powrotem  do niego. Wydawał się pewny siebie i zaczął mówić o tym, że przez nas wszyscy jego koledzy nie żyją, ale wyczuwaliśmy blef. Tym razem to Maciek zaczął się nad nim znęcać tak, że skończyło się na wyrwanym paznokciu. Nasz jeniec wrzeszczał z bólu tak głośno, że musieliśmy go przydusić dopóki nie zemdlał. Minął kolejny dzień, a nam skończyło się jedzenie, więc poszliśmy na poszukiwanie zapasów. Wróciliśmy z torbami pełnymi jedzenia i wody, a także z 2 pistoletami i nożem bojowym. Tak mijały kolejne dni, przepełnione torturowaniem bandyty i poszukiwaniem zapasów. Trwało to aż do 28 grudnia, kiedy jeniec w końcu się przełamał. Był skrajnie wyczerpany, zmorzony ogromną gorączką i z regularnymi atakami padaczkowymi. Widać było, że nie dotrwa jutra i chyba ta świadomość obudziła w nim poczucie, że jak wyjawi tajemnice, to nic wielkiego się nie stanie. Zaczął więc opowiadać o tym, jak dawno temu w laboratoriach jakichś Wybrańców, dzięki zaawansowanej technice genetycznej udało się stworzyć nowy gatunek istot, nazwanych przez naukowców Reglami. Prototypowy okaz został wysłany do bazy badawczej na Syberii, jednak ładunek nie dotarł do celu, lecz rozbił się gdzieś po środku lodowej pustyni. Kiedy do stwórców pierwszego Regla doszły plotki o destrukcyjności  owych stworzeń, zaczęli tworzyć armię Regli, by zawładnąć światem. W końcu udało się stworzyć przerażającą armię stu tysięcy regli, a następnie podziemnymi tunelami wysłać na poligon treningowy w Turcji. Jednak siła regli była znacznie wyższa niż zakładano i monstra uciekły. Wpierw dotarły do wielkiego składu bomb atomowych rozmieszczonych w tajemnicy na terenie całej Turcji. Rząd dał nakaz natychmiastowej detonacji, jednak ona nie zabiła regli, a tylko skaziła i zniszczyła całą Turcję. Gdy regle powędrowały dalej w świat, amerykanie, którzy zorientowali się w sytuacji zaczęli szerzyć propagandę, że regle pochodzą z kosmosu. Okazało się, że Ameryki i Australia w ogóle nie ucierpiały. Mimo wszystko USA zaczęło wysyłać posiłki do sojuszników, żeby jakoś pomóc i w razie zwycięstwa nad reglami nie być postrzeganymi jako tchórze. I tak, gdy 97% Europejczyków, Azjatów i Afrykanów zginęło, regle zaczęły z jakiegoś nieznanego dotąd powodu padać. Wybrańcy poczuli jednak niedosyt i zaczęli tworzyć nową broń wirusa... I wtedy bandyta dostał ataku. Zaczął krwawić z oczu, nosa, ust i uszu, a po chwili wyzionął ducha. Milczenie panowało przez prawie 5 minut, ale w końcu Zanim Kacper Brudel zagonił wszystkich do śpiworów. W nocy ,Szymon zaczął mówić przez sen,, K***a za*********em go, nie wybaczy mi". Następnego dnia zaraz po przebudzeniu, został obezwładniony przez Maćka. Zaczął on wypytywać się kogo zabił i dlaczego. Szymon zrzucił go z siebie i zaczął wyrzucać z siebie potok przekleństw. Maciek zaczął mówić ,, Wiem, że zabiłeś Kamila i Jędrka..." , ale nie dokończył, gdyż Szymon rzucił się na niego. Zaczęła się chaotyczna bijatyka. W końcu Maciek zrzucił z siebie Szymona, usiadł na nim i zaczął go metodycznie okładać po twarzy, dopóki ten nie zemdlał. Następnie wziął go na plecy i wyniósł gdzieś daleko. Dało się jeszcze usłyszeć pojedynczy wystrzał i chyba każdy wie kto i w jakim celu strzelił. W Biedronce panowała ponura atmosfera do końca dnia. 30 grudnia zapadła decyzja o opuszczeniu Biedronki. Zapakowaliśmy się do naszych aut i wyruszyliśmy przed siebie. Po 15 minutach jazdy, po środku konwoju wybuchł granat, niszcząc tym samym Lexusa. Grupa rozdzieliła się wtedy, a my, czyli Dawid, Wojtek, Mateusz, Łucja, Julka i Tomek pojechaliśmy w stronę ulicy Piotrkowskiej. Jednak skończyło się paliwo, więc zaczęliśmy wałęsać się po ulicy, dopóki  nie zostaliśmy otoczeni przez grupę ludzi. Po udowodnieniu, że nie mamy złych zamiarów i ,że chcemy się dołączyć, zaprowadzili nas do tego obozu. I tak sobie spokojnie żyliśmy, a teraz dojechałeś jeszcze ty.
-Poprosiłem Dawida ,żeby zostawił mnie samego. Ta historia przewróciła mój świat do góry nogami. Położyłem się spać bardzo wcześnie licząc, że sen jakoś uspokoi moje myśli.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz