Od 23 do 31 października
2012 roku
Codziennie
jest tak samo : Dostajemy śniadanie o 10, a następnie udajemy się do
pomieszczeń, które dorośli uważają za sypialnie. Ja bym to nazwał raczej celą,
przeznaczoną dla więźniów skazanych na śmierć. Potem dziesięciu żołnierzy idzie
do pomieszczenia za betonowymi drzwiami do innych wojskowych, którzy codziennie
tam przychodzą nie wiadomo w jakim celu. Następnie oddajemy nasze rzeczy do
pralni (dostaliśmy od mundurowych po dwa pełne zestawy ubrań) i odbieramy je
godzinę później, tuż przed obiadem, który nie dawno stał się jeszcze
bardziej skąpy, niż zwykle .Po obiedzie wraca zwykle dwóch żołnierzy,
najczęściej całych we krwi. Następnie kolacja, wracamy do pokoi i mamy czas
,,wolny”. Nauczyciele na szczęście nie wpadli na to, że mogą nas tu uczyć. Tuż
przed snem rozmawiamy z kolegami o tym, co sądzimy o wydarzeniach z góry. Od
niedawna słyszymy też dziwne odgłosy, jakby drapania w ścianę. Zaniepokojona
tym zjawiskiem dziewczyna z innej klasy spytała się oficera, co to za hałasy. Powiedział
jej, że spokojnie, nic nie przebije tej ściany. Ale na pytanie, co usiłuje ją
przebić, nie odpowiedział.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz