11.01.2013
Z samego rana zostałem zaprowadzony na kolejne przesłuchanie. Tym razem facet w białym kitlu zadawał mi pytania przez 3 godziny. Nie byłoby w tym niczego dziwnego gdyby nie to, że nic z tego nie pamiętałem. Kiedy mężczyzna przestał mi zadawać pytania, ocknąłem się i zapytałem kiedy zaczynamy. Odpowiedział, że już wszystko wie i że teraz może mi wszystko opowiedzieć. Opowiadał o tym, że dzięki mojej i paru tysięcy innych osób krwi, Wybrańcom udało się utworzyć wirusa. Nikt po za samą sektą nie wiedział jak ten wirus ma działać, ponieważ jeniec kiedy próbował to wyjawić niespodziewanie umarł. Zupełnie jak tamten bandyta, podczas przesłuchania w biedronce! Naukowcy rozpoczęli więc prace nad szczepionką na tego wirusa, mimo iż nikt nawet nie wiedział co on właściwie robi. Prawdopodobnie wirus został rozpylony miesiąc temu na terenie Ameryki północnej i południowej, więc liczyły się sekundy. Okazało się też, że osoby z Europy ,Azji i Afryki nie są zarażone. Dlatego prawdopodobnie właśnie od nich będzie zależeć los ludzkości. Spytałem się jeszcze dlaczego właśnie ja mam domek, a moi znajomi nie. Naukowiec odpowiedział, że ze względu na moje przeżycia.
-Taaa... -pomyślałem-bardzo śmieszne. - Ale bez słowa dałem się zaprowadzić do domku, gdzie zostałem przez resztę dnia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz