wtorek, 9 kwietnia 2013

Wyjaśnienie na poczekaniu.



19.10.2012
Cały czas słychać strzały i krzyki. Na śniadanie dostaliśmy suchy chleb, wodę i po jednej cząstce mandarynki. Zresztą i tak nie byłem głodny. Razem z moim kolegą  poszliśmy do pani dyrektor zapytać się, co się stało tam, na górze. Odpowiedziano nam, że dowiemy się w swoim czasie. Nauczyciele jednak postanowili nam wytłumaczyć sytuację na powierzchni, więc zwołali nas na apel. Powiedziano nam, że w Łodzi wybuchła elektrownia, przez co całe miasto musiało się ewakuować do schronów, a wrzaski z góry to wycie ludzi przywalonych gruzem. Natomiast strzały to tak naprawdę młoty pneumatyczne, służące do rozwalania gruzu. To było tak nieprawdopodobne, że aż śmieszne, po prostu było słychać, że wymyślili to na poczekaniu. Jestem pewien, że słyszę karabiny maszynowe, a przerażające krzyki raczej by ucichły, gdyby były ludzkie. Ten wybuch elektrowni też wydaje mi się mało prawdopodobny. Czy mogła eksplodować, skoro była węglowa? Na kolację było to samo co na obiad. Tej nocy wolałem się jednak przespać, żeby sobie wszystko uporządkować.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz