wtorek, 9 kwietnia 2013

Wyjście.



21.12.2012
Udało się ! Wreszcie stąd poszli! Czekaliśmy całą noc, ale było warto. Po śniadaniu obfitszym niż zwykle odważyliśmy się wyjść z kryjówki. Z duszą na ramieniu zdjęliśmy deski i… nie było ich! Odetchnęliśmy z ulgą. Mniej więcej po południu postanowiliśmy wyjść na powierzchnię .Ryków i wrzasków już nie było słychać, więc wzięliśmy broń i wyposażenie i mniej więcej po południu wyszliśmy z piwnicy. Pojedynczo opuszczaliśmy z piwnicy i kryliśmy się za zwałami gruzu. Jak cudownie było odetchnąć świeżym powietrzem! Opuściliśmy teren szkoły i postanowiliśmy się rozdzielić, żeby poszukać czegoś do jedzenia i innych potrzebnych rzeczy, więc ustanowiliśmy zbiórkę o 20. Na szczęście każdy z nas miał zegarek. Podzieliliśmy się więc na 4-osobowe grupy i porozchodziliśmy po mieście. Rozdzieliliśmy się tak, żeby w każdej grupie był co najmniej jeden chłopak. Ponieważ był już grudzień, a my nie mieliśmy żadnych ciepłych ubrań, poszliśmy do Galerii Łódzkiej. Miejsce było zniszczone, wszędzie walały się spalone pojazdy , martwi cywile i żołnierze. Co jakiś czas było widać nieżywego Regla, wszędzie czułem smród rozkładających się ciał i różne dziwne zapachy. W samej Galerii wszystkie szyby były potłuczone, na każdej ścianie widać było ślady po kulach i rozbryzganą krew. Na popękanej posadzce walały się sterty zniszczonych rzeczy. Obeszliśmy kolejno sklepy, pakując do znalezionych walizek ile się dało wszystkiego - ubrania, scyzoryki, jedzenie, przyrządy kuchenne… W H&M rozpaliliśmy ognisko i ugotowaliśmy zupę z tego co znaleźliśmy w Tesco i podgrzaliśmy parę konserw. Niestety, większość zawartości puszek  była już popsuta, ale zupa wyszła OK. Zapasów wystarczy nam na mniej więcej 3 dni. Gdy zaczęło się ściemniać, ułożyliśmy się wszyscy w jakimś sklepie i zasnęliśmy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz