21.12.2012
Udało się !
Wreszcie stąd poszli! Czekaliśmy całą noc, ale było warto. Po śniadaniu
obfitszym niż zwykle odważyliśmy się wyjść z kryjówki. Z duszą na ramieniu
zdjęliśmy deski i… nie było ich! Odetchnęliśmy z ulgą. Mniej więcej po południu
postanowiliśmy wyjść na powierzchnię .Ryków i wrzasków już nie było słychać, więc wzięliśmy broń i wyposażenie i mniej więcej po południu wyszliśmy z
piwnicy. Pojedynczo opuszczaliśmy z piwnicy i kryliśmy się za zwałami gruzu.
Jak cudownie było odetchnąć świeżym powietrzem! Opuściliśmy teren szkoły i
postanowiliśmy się rozdzielić, żeby poszukać czegoś do jedzenia i innych
potrzebnych rzeczy, więc ustanowiliśmy zbiórkę o 20. Na szczęście każdy z nas
miał zegarek. Podzieliliśmy się więc na 4-osobowe grupy i porozchodziliśmy po
mieście. Rozdzieliliśmy się tak, żeby w każdej grupie był co najmniej jeden chłopak.
Ponieważ był już grudzień, a my nie mieliśmy żadnych ciepłych ubrań, poszliśmy
do Galerii Łódzkiej. Miejsce było zniszczone, wszędzie walały się spalone pojazdy
, martwi cywile i żołnierze. Co jakiś czas było widać nieżywego Regla, wszędzie
czułem smród rozkładających się ciał i różne dziwne zapachy. W samej Galerii wszystkie
szyby były potłuczone, na każdej ścianie widać było ślady po kulach i
rozbryzganą krew. Na popękanej posadzce walały się sterty zniszczonych rzeczy.
Obeszliśmy kolejno sklepy, pakując do znalezionych walizek ile się dało
wszystkiego - ubrania, scyzoryki, jedzenie, przyrządy kuchenne… W H&M
rozpaliliśmy ognisko i ugotowaliśmy zupę z tego co znaleźliśmy w Tesco i
podgrzaliśmy parę konserw. Niestety, większość zawartości puszek była już popsuta, ale zupa wyszła OK. Zapasów wystarczy
nam na mniej więcej 3 dni. Gdy zaczęło się ściemniać, ułożyliśmy się wszyscy w
jakimś sklepie i zasnęliśmy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz