15.01.2013
Kiedy się obudziłem, Fruzi już nie było w łóżku. Zdenerwowałem się, że coś mogło jej się stać, ale po chwili weszła do pokoju pytając się, czy jestem głodny. Odparłem, że tak, a ona dała mi batona Mars. Po zjedzeniu wyszedłem na dwór, by zaczerpnąć świeżego powietrza. Zacząłem się zastanawiać, czy lepszym pomysłem byłoby zostanie na farmie, czy wyruszenie w dalszą drogę. Franka powiedziała, że chce jak najszybciej uciec z tego miejsca, więc spakowaliśmy wszystkie potrzebne rzeczy do auta, a następnie wyruszyliśmy w drogę. Jechaliśmy około 2 godzin, po drodze mijając parę farm, jednak na żadnej się nie zatrzymywaliśmy, z powodu wielkiej ilości zombie. W końcu pod wieczór dojechaliśmy do małego motelu. Na parkingu stało parę aut, więc powiedziałem Fruzi, żeby została w samochodzie, a sam poszedłem przeszukać owe auta. Niestety, nic nie znalazłem, więc zawołałem Frankę i razem weszliśmy do motelu. Mimo ,że nie było prądu, to wnętrze było mocno oświetlone. Poprosiłem dziewczynę, żeby poszukała czegokolwiek na parterze, a sam poszedłem zwiedzić piętro z pokojami gościnnymi. Ku mojej wielkiej uldze, nie było tam żadnych zainfekowanych. Znaleźliśmy stosunkowo dużo jedzenia, więc postanowiliśmy zostać tu na noc lub dwie. Zaoferowałem się do stania na warcie i tak spędziłem noc.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz