środa, 1 maja 2013

Farma

14.01.2013
Obudziły mnie jęki zombie. Byłem sam w aucie, a dookoła auta zebrało się całkiem spore stadko. Przeraziłem się, nie wiedząc co robić. Zacząłem szarpać za scyzoryk, cały czas wbity w głowę zombiego, ale   wyrwałem go bez ostrza. Otworzyłem więc śrubokręt mówiąc sobie w duchu, że lepsze to niż nic, ale jednocześnie wiedząc, że wiele mi on nie da. Nagle dostałem olśnienia. Skoro silnik działał, to czemu miałbym nie pojechać gdzieś tym samochodem? Ruszyłem ostro, przejeżdżając przy okazji zombiego i roztrącając inne, a następnie pojechałem przed siebie. Stanąłem przy pierwszym lepszym gospodarstwie rolnym. Na podwórku szwędało się parę zombie. Już miałem odpuścić, kiedy usłyszałem wołanie o pomoc. Pewnie nie zwróciłbym na to uwagi, gdyby nie to, że głos ten należał do dziewczyny najwyraźniej z Polski. Przeklinając w duchu swoją rządzę bycia ,,bohaterem" zakradłem się do domu z którego dobiegało wołanie. Niestety jedyne okna i drzwi były od strony podwórka, gdzie również stało 6 zombie.Nie wiedziałem co robić. Nagle wpadłem na głupi pomysł. Wszedłem do samochodu i wjechałem na podwórko rozjeżdżając przy tym zombie. Następnie zacząłem się dobijać do domu, krzycząc przy okazji ,że już po wszystkim i, że zabiłem zombie. Otworzyła mi ładna dziewczyna, trochę niższa niż ja. Zaczęła mierzyć we mnie z dubeltówki, ale po chwili rozpłakała się i wyrzuciła ją do domu. Spytałem się głupio czy mogę wejść, a ona odpowiedziała, że tak. Tak więc wszedłem do środka i obejrzałem wyposażenie domku. Mieliśmy dubeltówkę z 10 nabojami + noże i wszelkie narzędzia farmerskie. Pod koniec dnia umościłem sobie legowisko koło łóżka dziewczyny ,a potem zacząłem ją wypytywać o wszystko co się działo. Mówiła mi, jak jechała z rodzicami autostradą, kiedy pod koło wpadł pierwszy zombie. jej tata wyszedł zobaczyć co to i wtedy umarły rzucił się na niego. Jej mama, siostra i ona sama zaczęły biec przed siebie, aż dotarły do tej farmy.  Tutaj spotkali rodzinkę farmerów, którzy pozwolili im zostać tu na noc. Niestety, w nocy na farmę dotarł jakiś samotny zombie. Farmerzy przypięli go skórzanymi paskami w stodole i trzymali przez kolejny dzień. Jednak, gdy siostra dziewczyny podeszła bardzo blisko, zombiakowi urwały się ręce i rozszarpał małą. Zombie pogryzł też resztę rodziny i tak dziewczyna została sama, uwięziona w tym domu. Wtedy znowu się rozpłakała. Chwilę przed zaśnięciem spytałem się jej, jak się nazywa. Odpowiedziała mi, że Franka, oraz żebym mówił do niej Fruzia. Ja też się przedstawiłem i chciałem opowiedzieć moją historię, ale Fruzia już zasnęła, więc sam podążyłem w jej ślady.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz