16.01.2013
Pierwsze ,co zrobiłem po przebudzeniu, to skarcenie się w myślach za spanie na warcie. Postanowiłem nie budzić Fruzi i sam spakowałem wszystkie rzeczy do auta. Po upływie około 2 godzin i zjedzeniu z dziewczyną śniadania wyjechaliśmy w drogę. Jechaliśmy w milczeniu dopóki nie zauważyliśmy ogromnego stada zombie tuż przed nami. Wjechaliśmy w nie powoli rozpychając tabuny umarlaków. Jechaliśmy tak przez 10 minut, a kiedy już wyjechaliśmy jedynym śladem po nieumarłych były smugi krwi na szybach. Pod wieczór wjechaliśmy do małego miasteczka, ułożyliśmy się w jakimś domu i poszliśmy spać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz