17.01.2013
Obudziły mnie podniecone głosy. Zerwałem się na nogi i już chciałem skoczyć po dubeltówkę, kiedy jeden ze stojących w domu mężczyzn powiedział
-Stop it!
-Miał wyraźny, francuski akcent. Spytałem się -Polish?-Mężczyzna zaczął coś mówić i po chwili jakiś gościu powiedział do mnie
-Cześc!
-Witam- Odpowiedziałem.
-Nie chcielibyście oddać nam trochę amunicji?
-Damy, jeśli weźmiecie nas ze sobą.
-Facet zamyślił się i powiedział coś do francuza, który najwyraźniej był przywódcą grupy. Po krótkiej wymianie zdań polak powiedział do mnie:
-Możecie się dołączyć, ale dostosowujecie się do naszych zasad ,Ok?
-Przytaknąłem. Nagle się przeraziłem, gdzie jest Fruzia! Spytałem się:
-Nie widzieliście tu dziewczyny mniej więcej w moim wieku?
-Nie, byłeś tylko ty, a co ,zgubiłeś ją?
-Przyjechałem tu z dziewczyną, Franką! Jeszcze wczoraj tu była!
-Dobra, Gerardo zabierze cię do obozu, a ja i paru innych chłopaków poszukamy tej twojej Franki.
-Gerardo zabrał mnie do ogrodzonego miasteczka, Pierwsze co mi się z nim skojarzyło, to woodbery z the walking dead. Gerardo zabrał mnie do jakiegoś domku i powiedział, żebym dzisiaj nie wychodził. Niechętnie się zgodziłem. Nie miałem niczego do roboty, więc zdrzemnąłem się.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz